← Wiedza
Rolki

Czy potrzebuję drogiego sprzętu, żeby nagrywać rolki?

Paula Balicka-Zańczak, autorka Biznes na Insta

W skrócie

Nie. Do nagrywania rolek wystarczy telefon i najprostszy statyw. Mój viral na 7 milionów wyświetleń, z którego w jeden dzień przyszło 20 000 obserwujących, nagrałam na statywie za 80 zł, a rolka była prześwietlona. O zasięgu decydują temat, nagłówek, pierwsze sekundy i regularność, nie cena sprzętu.

Okładka wpisu bloga Biznes na Insta z napisem „Viral ze statywu za 80 zł”.

Pamiętam jak dziś. Statyw kosztował dokładnie 80 zł. Mam go do tej pory.

Nagrałam na nim rolkę, która zrobiła 7 milionów wyświetleń. W jeden dzień przyszło do mnie 20 000 obserwujących.

Statyw za 80 zł i wyjście do kawiarni z koleżanką. Tyle było „produkcji”.

Nie miałam studia ani lamp. Miałam dwójkę małych dzieci, telefon i ten statyw. Dlatego kiedy dziś słyszę „zacznę, jak będzie lepiej”, odpowiadam krótko: to tak nie działa.

Czy do rolek potrzebny jest dobry aparat?

Nie. Wystarczy telefon, który masz teraz, i coś, co utrzyma go na wysokości twarzy.

Moje pierwsze rolki to były zwykłe nagrania iPhonem na statywie, w domu. Na webinarze śmiałam się, że stałam na nich jak słup soli i pokazywałam coś palcami. Mało kto w sieci zaczynał z umiejętnościami wideo czy autoprezentacji. Ja też nie.

Wiedzę o świetle i podstawowych ustawieniach aparatu brałam z internetu. Nie miałam budżetu na szkolenia, kursy ani mentoringi. Przez pierwsze dwa, trzy miesiące nie wydałam na nie nic. Pierwsze pieniądze z Instagrama zarobiłam na webinarze i poszły na narzędzia, nie na sprzęt.

Pod jednym z moich webinarów ktoś napisał na czacie: „wcale nie potrzeba super sprzętu, tylko telefon”. Dokładnie tak.

Historię statywu za 80 zł opowiadam w filmie Jak zrobiłam 7-milionowy viral na Instagramie ze statywem za 80 zł?.

Czy rolka musi być technicznie idealna, żeby poszła?

Nie. Mój najbardziej viralowy materiał był prześwietlony i nagrany szerokokątnym obiektywem.

Miałam go nie wrzucać. Pomyślałam: dobra, i tak wrzucam codziennie, to wrzucę.

Robiłam wtedy dla siebie 30-dniowe wyzwanie: jedna rolka dziennie przez 30 dni. Jeszcze nie wiedziałam, że to się nazywa wyzwanie publikacji. Po prostu codziennie publikowałam. Publikowanie stało się codziennością, a perfekcjonizm musiał ustąpić.

I właśnie ta „nieudana” rolka przyniosła 7 milionów wyświetleń.

Ten fragment, razem ze statystykami z tamtych 30 dni, pokazuję w nagraniu webinaru Instagram: jak zwiększyć wyświetlenia i liczbę obserwujących bez reklam.

Na co patrzy odbiorca, jeśli nie na sprzęt?

Na człowieka i na to, co mówi. Ludzie kupują autentyczność, a nie perfekcję.

Na początku nagrywałam stories w bluzie ubrudzonej jedzeniem, z krzyczącym dzieckiem obok. I okazało się, że ludzie z chęcią oglądają proces.

My skupiamy się na efekcie. Chcemy pokazać koniec, dopięty cel. A odbiorcy przyzwyczajają się do nas i lubią patrzeć, jak się rozwijamy.

Dlatego moja pierwsza zasada brzmi: pokaż prawdę, nie graj w teatrze. Stories o tym, jak się dziś czujesz, jest bardziej wiarygodne niż grafika, nad którą siedzisz trzy godziny w Canvie.

Nie chodzi o wylewanie szczegółów złego dnia. Chodzi o to, żeby było widać człowieka, a nie maszynę do robienia contentu.

Co jest ważniejsze od sprzętu?

To, co dzieje się w głowie odbiorcy w pierwszych sekundach. Sprzęt tego nie załatwi.

Kiedy na webinarze rozkładam, co wpływa na zasięg rolki od strony odbiorcy, wymieniam pięć rzeczy:

  • temat, bo jedne tematy są gorące, a inne mniej,
  • nagłówek, czyli hook, który zatrzymuje przewijanie,
  • format rolki,
  • pierwsze zdanie opisu, bo przy przewijaniu widać tylko je,
  • wezwanie do działania, powiedziane w rolce albo napisane w opisie.

Żadna z tych rzeczy nie zależy od tego, ile kosztował Twój telefon.

Co dzieje się z rolką zaraz po publikacji, opisuję we wpisie komu Instagram najpierw pokazuje moją rolkę. A które reakcje ją podbijają, w tekście co najbardziej podbija zasięg rolki.

Czy warto poczekać na lepszy telefon albo sesję zdjęciową?

Nie. Czekanie na lepsze warunki to nie przygotowanie, tylko odkładanie.

Najczęściej słyszę cztery wymówki: lepszy telefon, nowe tło, nowy outfit, sesja u fotografa na profilowe. Tymczasem nawet zdjęcie profilowe zrobisz zwykłym telefonem. Ma być charakterystyczne, nie studyjne.

Porównaj dwie drogi:

  • Czekanie na lepsze warunki: zero opublikowanych rolek i zero danych o tym, co działa u Twoich odbiorców. Po miesiącu wiesz tyle samo co na starcie.
  • Start z telefonem i statywem: pierwsze rolki są słabsze. Ale po kilkudziesięciu wiesz, który temat i który nagłówek zatrzymują ludzi.

Lepsze nieperfekcyjne zrobione niż perfekcyjne niezrobione. Działasz, sprawdzasz, dopiero potem dopracowujesz.

Jak nagrywać rolki, kiedy masz mało czasu?

Zmieniając priorytety, a nie czekając, aż czasu przybędzie.

Kiedy zaczynałam, nagrywałam i montowałam z jednym dzieckiem na ręce. Wcześniej w czasie drzemki sprzątałam całe mieszkanie i na nic innego nie starczało czasu. Zmieniłam to. Dziecko szło spać, a ja od razu nagrywałam. Rzeczy do nagrań miałam przygotowane wcześniej. Bałagan mógł poczekać.

Wieczorami, kiedy dzieci spały, zamiast Netflixa albo książki był montaż. Często do późna.

Wszyscy mamy 24 godziny. Pytanie, jak nimi zarządzasz.

Druga rzecz to tworzenie w międzyczasie. Ktoś idzie zamówić kawę, a Ty w tym czasie wrzucasz stories: zdjęcie, dwa zdania, naklejka, muzyka. To trwa dwie minuty. Nie odkładasz na później, tylko publikujesz od razu.

Ile rolek publikować, skoro nie mają być idealne?

Tyle, ile możesz, ale regularnie. Moja druga zasada: wypracuj minimalny standard i działaj na nim od dziś.

Jeśli możesz publikować trzy rolki dziennie, publikuj trzy. Większość osób na starcie chce, żeby treści były idealne. A one mają być regularne.

Idealne treści zaczniesz tworzyć dopiero wtedy, kiedy zrozumiesz, czego chcą Twoi odbiorcy. A tego nie dowiesz się bez publikowania. Więcej o liczbie rolek na początek piszę w tekście ile rolek dziennie publikować na start.

Czy da się zacząć od zera, z kilkoma obserwującymi?

Tak. Czysta karta to dobry start. Relacje budujesz nawet przy jednym obserwującym. Nawet przy pięciu.

Pokazywałam dużo siebie z dziećmi, ale w kontekście biznesowym. Mówiłam, że planuję webinar i produkt, a dzieci były w tle. Przychodziły do mnie głównie mamy i kobiety na urlopach macierzyńskich.

Nie miałam przestrzeni, żeby długo z nimi pisać. Więc odpowiadałam głosówkami, często z dzieckiem na ręce. Nagrywane w międzyczasie, bez scenariusza.

Tak zbudowałam relację, w której kiedy wydałam pierwszy produkt, ta społeczność go kupiła. A na początku nawet nie wiedziałam, jaki to będzie produkt.

Krok po kroku

  1. Ustaw telefon na najprostszym statywie, na wysokości twarzy, w miejscu, gdzie masz najwięcej światła.
  2. Przygotuj rzeczy do nagrania wcześniej, żeby w wolnym okienku od razu nagrywać.
  3. Zanim włączysz nagrywanie, zapisz temat i nagłówek, który nazywa problem odbiorcy.
  4. Nagraj rolkę w warunkach, które masz dziś, bez poprawiania tła i stroju.
  5. Opublikuj i nie wracaj do niej co pięć minut. Tworzysz, publikujesz, zapominasz.
  6. Przez najbliższe 3 dni wrzuć minimum 3 stories i 1 rolkę w nieidealnych warunkach.
  7. Po kilku rolkach sprawdź, które poszły najlepiej, i powtórz ich temat.

Najczęstsze błędy

  • Czekanie, aż „będzie lepiej” - lepszy telefon, nowe tło, sesja u fotografa. Mój viral powstał na statywie za 80 zł, a nie w studiu.
  • Niepublikowanie rolek, które „nie wyszły” - prześwietlona rolka nagrana szerokokątnym zrobiła 7 milionów wyświetleń. Gdybym jej nie wrzuciła, tej historii by nie było.
  • Trzy godziny w Canvie nad jednym stories - odbiorca szybciej zaufa prawdziwej relacji z dnia niż dopracowanej grafice.
  • Publikowanie zrywami - idealne treści raz na dwa tygodnie przegrywają z regularnymi. Na początku liczy się konsekwencja.
  • Wydawanie na sprzęt przed pierwszym zarobkiem - moje pierwsze pieniądze z Instagrama poszły na narzędzia do e-mail marketingu i automatyzacji, nie na lampy.

Fakt jest jeden. Nie było idealnie. Nie jest idealnie. I nie będzie, dopóki nie zaczniesz działać.

Pewność siebie przychodzi w działaniu. Nie przed nim.

Na platformie Biznes na Insta co miesiąc robimy wyzwanie publikacji rolek: 10 instrukcji i 10 bonusowych. Do tego lekcje, audyty profili na żywo, społeczność i wyzwania z ekspertkami. Zobacz, co jest w środku.

Najczęstsze pytania

Czy wystarczy zwykły telefon do nagrywania rolek?

Tak. Moje pierwsze rolki nagrywałam iPhonem na statywie w domu. Zasięg robią temat, nagłówek i pierwsze sekundy rolki, a nie aparat.

Jaki statyw na start?

Najprostszy, który utrzyma telefon na wysokości twarzy. Mój kosztował 80 zł i nagrałam na nim rolkę z 7 milionami wyświetleń.

Czy prześwietlona rolka ma szansę na zasięg?

Tak. Mój viral na 7 milionów wyświetleń był prześwietlony i nagrany szerokokątnym obiektywem. Miałam go nie wrzucać.

Czy muszę mieć ładne tło i sesję u fotografa?

Nie. Nawet na zdjęcie profilowe wystarczy zwykły telefon. Ludzie oglądają człowieka i treść, nie wnętrze.

Jak znaleźć czas na rolki przy małych dzieciach?

Zmienić priorytety. Ja nagrywałam w czasie drzemek, z rzeczami przygotowanymi wcześniej, a montowałam wieczorami zamiast oglądać seriale.

Czytaj dalej